Ogłoszenie

Niestety sezon pomału dobiega końca...sporo z nas jeszcze jeździ...pogoda sprzyja :) a zimą będzie czas na rozmowy na forum i dłubanie przy sprzętach

#1 2015-05-14 11:39:33

 Borknagar

Platynowy Zlotowicz

Skąd: Krk
Zarejestrowany: 2013-09-19
Posty: 535
Punktów :   
Motocykl: Awasaki Zetor

Objazd wokół Polski

Hej,

Szykujemy się do zrobienia objazdu wokół Polski, a wyjazd na zlot będzie jego rozpoczęciem.
Dla ciekawskich poniżej linki do tras, przy okazji wrzucę na forum i się nie zgubią w razie draki. Dziękuję wszystkim za sugestię odnośnie punktów przelotowych.

Międzywodzie - Hel - Gdańsk (https://goo.gl/maps/ArYXQ, 451 km)
Gdańsk - Giżycko (https://goo.gl/maps/HPeyK, 297 km)
Giżycko - Białowieża (https://goo.gl/maps/eFrGW, 403 km)
Białowieża - Lublin (https://goo.gl/maps/ubGPU, 316 km)
Lublin - Bieszczadzka Przystań Motocyklowa (https://goo.gl/maps/AGn8E, 264 km)
Bieszczady - Kraków (https://goo.gl/maps/2TEtJ, 348 km)

W sumie wyszło nieco ponad 2000 km, nie licząc drogi na zlot. Obiecuję zdać relację i wrzucić zdjęcia po powrocie.

Ostatnio edytowany przez Borknagar (2015-05-14 12:36:24)


Bo motocykl to pierwotna magia, siła zakutego w żelazo Templariusza z poszczerbionym mieczem, na zbryzganym krwią, czarnym, słaniającym się na nogach koniu. (http://http-riderblog-pl-in.riderblog.pl/)

Offline

 

#2 2015-06-11 14:29:53

 Borknagar

Platynowy Zlotowicz

Skąd: Krk
Zarejestrowany: 2013-09-19
Posty: 535
Punktów :   
Motocykl: Awasaki Zetor

Re: Objazd wokół Polski

Zgodnie z obietnicą wrzucam relację z wyprawy ze zdjęciami. Zdjęcia robione analogowym Zenitem i skanowane, więc ich jakość nie jest cyfrowa.

Piątek, 15 maja 2015
Dzień wielu nowości. Pierwsza jazda z sakwami i przykręconym całym stelażem. Czy nie odpadną w trasie? Czy się nie porwą same z siebie? Czy przemokną w deszczu? Pierwsza długodystansowa trasa dla Ani. Czy nie będzie miała dość po takiej ilości kilometrów? Czy nie będzie marudzić? Na szczęście moje obawy były niepotrzebne.

Droga do Międzywodzia była długa, zwłaszcza, że dodatkowo zrobiliśmy sobie rajd na orientację i staraliśmy się omijać drogi krajowej i ekspresówki. Pogubiliśmy się ze dwa razy i trzeba było nadrobić jakieś 50 km. Trochę mnie to zaskoczyło ale okazało się, że pasażer może całkiem nieźle nawigować kierowcę. Mapa w okienku tankbaga z zaznaczoną trasą i ogarnięty plecaczek pozwalają kierowcy trochę się rozluźnić i skupić na jeździe, a nie ciągłym wypatrywaniem na którą drogę trzeba wjechać.

Interesująco zaczęło się robić dopiero w Wielkopolsce. Po raz pierwszy w życiu (nie podróżowałem dużo po Polsce przedtem) zobaczyłem wielkie, żółte pola rzepaku. Wbite w nie gigantyczne wiatraki wytwarzające prąd wyglądały majestatycznie. No i wszędzie było płasko, co mi jednak w niczym nie przeszkadzało. Tego typu widoki nie będą opuszczać nas praktycznie do samego Gdańska.

Północna Polska okazała się być innym światem. Inne rodzaje zabudowań, duże wysepki spowalniające, miejscowości gęsto zabudowane, kierowcy jeżdżący przepisowo... zupełnie inaczej niż w Małopolsce. Syndromem zbliżającego się nowego świata były... tablice samochodów. Jak zaczynają zaczynać się od litery "Z" to wiedz, że nie jesteś już w Kansas.

Obyło się bez większych przygód. Raz cysterna próbowała nas zepchnąć, raz wjechałem w taką dziurę, że myślałem że ramę połamałem. Do Międzywodzia dotarliśmy po ok. 14h jazdy i 808km. Piwo, kiełbaska, gitara - całe zmęczenie zniknęło i byliśmy w stanie spędzić tą noc w doborowym towarzystwie.

http://i62.tinypic.com/11bu1hk.jpg

Sobota, 16 maja 2015
Przelot lokalnymi krętymi drogami, prom, wizyta w Świnoujściu - nie będę się rozpisywać, bo większość z was tam była. Chciałbym tylko wyrazić swój podziw dla Pałasza, który pomimo "bijącego łożyska w tylnym kole" dawał ostro po zakrętach. Ja tak nie umiem i daleka droga do tego, także respekt. Fajnie było porozmawiać z Albertem o życiu na obczyźnie, w Niemczech. Parę dni później, w Białowieży, będziemy mieli podobną rozmowę z rodziną Ani, która również wyemigrowała do Niemiec, ale po ok. ~15 latach wróciła w rodzime strony. Wnioski z tych rozmów były zupełnie inne, o czym później.

W nocy miało padać, więc postawiłem motocykl na stopkę centralną i założyłem lekko już dziurawy pokrowiec przeciwdeszczowy. Nie przewidziałem jednak, że w nocy będzie tak wiało. Każdy mocniejszy podmuch wiatru połączony z głośnym trzaskiem budził mnie. Zastanawiałem się, czy mój Zephyr, który stojąc na stopce centralnej z pokrowcem jest w zasadzie wielkim żaglem, nie przewróci się przez podmuch na pozostałe sprzęty. Spałem może ciągiem 4h, żeby rankiem okazało się, że wszystko - jak zwykle - jest ok.

http://i60.tinypic.com/21jof3k.jpg

Niedziela, 17 maja 2015

Zlot minął mi bardzo szybko i nadszedł czas pożegnań. Dobrze było spotkać znowu tych samych ludzi oraz kilku nowych. Mimo podobnych tematów i w większości tych samych twarz, za każdym razem gdy się spotykamy można o tym opowiedzieć inną, ciekawą historię. Wyjechaliśmy przedostatni i skierowaliśmy się na ruiny kościoła w Trzęsaczu. Z kościoła została tylko jedna ściana. Mama Ani, gdy była tam ok. 20 lat temu wspiminała nam, że kościół miał co najmniej trzy ściany.

http://i60.tinypic.com/in9xsy.jpg

Lecąc sobie spokojnie przez nadmorskie wioski, od czasu do czasu wjeżdżaliśmy na drogę złożoną z betonowych płyt. Były położone jedna obok drugiej, miały ok. 30 metrów długości. Na łączeniu pomiędzy nimi były delikatne garby. Jazda po takiej drodze przypominała nieco jazdę pociągiem. Co sekundę czujesz uskok. I tak przez 20 km, ciągiem. W pewnym momencie uskoki zrobiły się na tyle duże, że wygodniej jechało się stojąc na podnóżkach, przynajmniej tyłek tak nie cierpiał. Pierwszy raz spotkałem się z taką drogą w Polsce.

Jako, że lubię offroad, w pewnym momencie skręciliśmy na miejscowość Gąski. Droga polna, masa dziur i kolein. Wszędzie krowy, żadnej gąski. I nagle, ni z tego ni z owego, latarnia morska. Kto by pomyślał? Czas na odpoczynek i gofra.

Dotarliśmy do miejscowości Łazy. Z papierowej mapy wynikało, że przejedziemy wypustką do Dąbków. Po dojechaniu na koniec miejscowości droga się skończyła małym placykiem. Policjanci, którzy tam akurat stacjonowali nakierowali nas na właściwą drogę. Niestety, nasz plan by się powiódł, ale gdybyśmy chcieli iść pieszo przez plażę, a nie motocyklem. Choć cross pewnie dałby radę. Pan policjant, kiedy zobaczył mojego "awasaki" ("K" z emblematu odpadło mi parę dni przed zlotem), powiedział, żebym uzupełnił, bo głupio wygląda. A z drugiej strony baku której nie widział ostało się tylko " awasa i". Dobrze, że nie podjechałem z drugiej strony, bo byłby wstyd.

Dalej jadąc sobie spokojnie drogami wojewódzkimi i lokalnymi, zwiedzając przeróżne małe miejscowości, dotarliśmy w pewnym momencie na rozdroże. Asfalt się skończył. W lewo była polna droga, którą podążał sobie w naszym kierunku zając, jak gdyby nigdy nic. W prawo droga z kostki brukowej prowadząca Bóg jeden wie gdzie. A prosto, piaszczysta droga do miejscowości Siecie. Zrobiliśmy zdjęcie w tym miejscu i dziarsko wjechaliśmy na piach. Po chwili dojechaliśmy do Sieci, gdzie był asfalt, ale w większości dziury. Potem wjazd na DW 213 i już prosto na Hel.

http://i58.tinypic.com/2q833go.jpg

Na Helu wiało. Ba, na całym pomorzu wiało. Ale wiatr podwiewający oponę i przesuwający cię na sąsiedni pas, to już coś. Cieszyłem się, gdy wjeżdżaliśmy bardziej w głąb lądu, wtedy lasy i zabudowania stanowiły barierę przed zdradzieckim wiatrem. A na Helu to już wiało niemiłosiernie. Na szczęście droga na Hel jest w miarę przyjemna, bo zawsze co najmniej z jednej strony otaczała nas ściana lasu.

Zephyr, pomimo zakazu wjazdu, dojechał prawie na sam cypelek na Helu. Dowód poniżej. Z Helu już prosto do Gdańska, gdzie mieliśmy spędzić połowę dnia na zwiedzaniu, a drugą połowę na dojeździe do Mazur.

http://i62.tinypic.com/2zprwax.jpg
http://i62.tinypic.com/i78wlt.jpg

Poniedziałek, 18 maja 2015
Gdańsk jest bardzo ładnym miastem, a przynajmniej tzw. Stare Miasto i okolice. Trochę pokręciliśmy się po tej starszej części miasta. Widzieliśmy posąg Neptuna, gdańskiego żurawia i ciekawą zabudowę. Pokręciliśmy się do południa, bo tego samego dnia trzeba było wyruszyć i dojechać do Mazur.

Droga przebiegała spokojnie. Od czasu do czasu wysypany żwir na zakrętach, słowem nic takiego. Im bliżej Mazur, tym więcej dróg bięgnących przez lasy. Na zachodzie było bardzo dużo dróg z drzewami w poboczach, co tworzyło bardzo ładny widok (kwestia bezpieczeństwa takich dróg jest dyskusyjna). Na Mazury jechało się jakby przez las. No i trzeba było uważać na łosie. Łosie! Pierwszy raz w życiu widziałem znak "Uwaga na łosie". Czytając wcześniej i oglądając różne zdarzenia drogowe z tymi zwierzętami zmroziło mi krew w żyłach. Na szczęście nie mieliśmy bliższego spotkania z panem łosiem, ale wyobrażałem sobie wielkie bydle szarżujące na mnie frontalnie. Chyba za dużo youtube oglądam.

Po odwiedzeniu zamka w Kętrzynie dojechaliśmy do Giżycka, gdzie nocowaliśmy. Zarówno w Międzywodziu jak i tutaj było widać, że sezon turystyczny się jeszcze nie zaczął. Niskie ceny noclegu, mało czynnych atrakcji, w zasadzie nawet mało ludzi chodziło ulicami miasta. Brakowało tylko przelatującego przez ulicę krzaczka, niesionego podmuchem wiatru. Chociaż chwila spokoju i relaksu nad molo, bez wszędobylskich tłumów to chyba zaleta, wiec nie ma co narzekać.

http://i60.tinypic.com/2z9cfvp.jpg

Wtorek, 19 maja 2015
Rankiem pożegnaliśmy się z Mazurami i pojechaliśmy do najzimniejszego miasta w Polsce - do Suwałk. O dziwo, Suwałki okazały się najcieplejszym miejscem, w którym byliśmy podczas naszej przygody. Do samego miasta, na odcinku ok. 20km prowadziła bardzo dobra droga. Wykorzystywali to niektórzy "rajdowcy" jadąc w tym terenie 140 - 160km/h. No bez przesady.

Byliśmy umówieni w Białymstoku z kuzynami Ani na popołudniowy obiad. Przed spotkaniem udało się nam zwiedzić całkiem ładny park i zobaczyć Pałac Branickich. Spotkanie rodzinne przebiegło w miłej atmosferze, czego nie można powiedzieć o wyjeździe z Białegostoku - około 19:00 złapała nas ulewa. Najwyraźniej było to tylko lokalne oberwanie chmury, ponieważ zaraz po wyjechaniu z miasta przestało padać. W drodze do Białowieży, gdzie mieliśmy umówione spotkanie, nad naszymi głowami przeleciał bocian. Fajnie było obserwować jak ptak rozpędza się, podrywa do lotu i przelatuje trzy metry nad naszymi głowami. A mógł zahaczyć.

Zbliżając się do Hajnówki widać wyraźnie, że wiara prawosławna jest mocna w tych stronach. Ciągle mijamy jakieś kolorowe świątynie prawosławnych. Jedna z najsławniejszych cerkwi w okolicy znajduje się właśnie w Hajnówce. Wyglądają bardzo barwnie, co dość mocno kontrastuje ze świątynami katolickimi.

Droga do Białowieży z Hajnówki to 17 km długiej prostej, prowadzącej przez gęsty las. Zostałem ostrzeżony, że bardzo często zwierzęta wyskakują na tą drogę, w końcu jest to już praktycznie teren puszczy Białowieskiej. Jadąc ostrożnie wypatrywałem krwiożerczych łosi, głupich saren czy czegokolwiek innego co mogłoby wyskoczyć na drogę. Jechałem nawet na długich światłach, aby w razie czego zobaczyć odbicie światła od oczu potencjalnego intruza. Nic nie spotkaliśmy na drodze, poza kilkoma motocyklistami.

http://i58.tinypic.com/xm3ehf.jpg

Wjeżdżając do Białowieży cofnęliśmy się w czasie o jakieś 50 lat. Stare domki, jedna droga, dużo zieleni i... ogromny hotel pośrodku. Pasował do reszty jak świni siodło, ale najwyraźniej ktoś zwietrzył biznes. Białowieża od jakiegoś czasu jest obleganym punktem turystycznym na każdy długi weekend. Nic dziwnego - poza możliwością wejścia do ścisłego rezerwatu i zobaczenia na własne oczy dziko żyjących zwierząt, jest tutaj dużo sposobów na spędzenie aktywnego, ale wylajtowanego wypoczynku.

W Białowieży spotkaliśmy się z dalszą rodziną Ani. Państwo Rutkowscy ugościli nas po królewsku, chociaż Anię widzieli ostatni raz paręnaście lat temu a mnie pierwszy raz w życiu. Opowiadali o swoim życiu w Niemczech. Byli niesamowicie zachwyceni tym krajem, zwłaszcza panującym w nim porządkiem i poukładaniem. "Ordung muss sein". Polska w ich oczach mieni się jako chaotyczna i lekko zacofana. Wrócili do Polski aby opiekować się 80 letnim ojcem. Ich wizja dość mocno kontrastowała z tym, co przedstawiał Albert podczas naszej rozmowy w Świnoujściu. Nie był aż tak zachwycony i podchodził do Niemiec z większym dystansem. Mówił też że ludzie są co prawda mili, ale sztywni i mało spontaniczni. Ciekawie jest poznać dwie opinie dwóch różnych ludzi, w różnym wieku i z różnym doświadczeniem życiowym na ten sam temat. Najwyraźniej o tym, czy będzie nam dobrze na emigracji czy nie, decydujemy tylko my sami, nasze podejście i oczekiwania. Ale to pewnie truizm.

Środa, 20 maja 2015
W środę zwiedzaliśmy Białowieżę: park, muzeum, rezerwat żubrów gdzie można było zobaczyć okazy żubra i innych mieszkających w puszczy stworzeń. Kręciliśmy się po okolicy na rowerach. Większość rzeczy była jeszcze zamknięta, ze względu na brak sezonu w tym czasie. Wieczorem wypiliśmy wino razem z państwem Rutkowskimi i przygotowaliśmy się do jutrzejszej drogi.

http://i62.tinypic.com/vzygsn.jpg

Czwartek, 21 maja 2015
Na dziś planowaliśmy odwiedzić kuzyna Ani mieszkającego w Lublinie - Kubę. Trochę błądząc i gubiąc się w ruchu miejskim, ostatecznie udało nam się dotrzeć na miejsce. Wieczorem, razem z Kubą wybraliśmy się na obchód miasta i okolicznych knajp. Nie piliśmy jednak za dużo, bo jutro lecieliśmy w Bieszczady.

Piątek, 22 maja 2015
Droga do Bieszczad była mokra i deszczowa. Było natomiast wyraźnie widać zmianę krajobrazu. Robi się coraz bardziej górzyście, drzewa zmieniają swój rodzaj. Jest coraz bardziej zielono. Mieliśmy zamówiony nocleg w "Bieszczadzkiej Przystani Motocyklowej" w Czarnej. Z okolic przemyśla wzięliśmy "skrót" przez lokalne drogi prowadzące na Arłamów. Gdyby nie deszcz i śliska nawierzchnia drogą jeździłoby się idealnie. Ale niestety, wszystkie winkle pokonywałem raczej na kwadratowo.

W pewnym momencie dogoniliśmy tira jadącego tą drogą. Po chwili, za nami pojawił się kolejny. Bycie pomiędzy młotem i kowadłem nie podobało mi się ani trochę, zwłaszcza, że tir z tyłu niebezpiecznie zbiliżał się nam do tylnej lampy przy mocniejszych zjazdach. Postanowiłem zjechać w pierwszą boczną drogą i puścić ich przodem. Tak też zrobiłem, jednakże asfalt po skręcie w lewo kończył się po 10 metrach, potem zaczynało się błoto. W które oczywiście wjechaliśmy. Po chwili walki przednie koło ugrzęzło na amen a ja zastygłem w patowej pozycji pod kątem 45 stopni próbując nie upuścić motocykla na prawy bok. Ania widząc to zsiadła i patrzyła się na mnie w oczekiwaniu. Cóż było zrobić, zgasiłem silnik i zafundowałem Zefirowi kąpiel błotną. Chcieliśmy nawet zrobić zdjęcie, bo sytuacja wydawała się śmieszna. Mina mi trochę zrzedła, gdy motocykl zaczął się powoli topić. Szybko go podnieśliśmy, otrzepaliśmy z nadmiaru błota i pojechaliśmy dalej.

Wieczorem dotarliśmy do miejsca docelowego. Gospodyni Marta ugościła nas iście po królewsku. Standard domku okazał się bardzo wysoki. Można również wynająć wiatę lub rozbić się na polu namiotowym. Wybraliśmy jednak odrobinę luksusu w postaci pokoju. W pokoju mieliśmy gościa - motocykl WSK. Przed pójściem spać integrowaliśmy się z przy ognisku z innymi motocyklistami, którzy również przybyli do przystani. I tak poznaliśmy małżeństwo objeżdżające Bieszczady na dwa moto w trzy osoby (łącznie z córką). Grupę motocyklistów na BMW GS (i jeden KTM), którzy następnego dnia lecieli na Węgry, a dalej chyba do Rumunii. Próbowałem nawet grać na gitarze, która znajdowała się na stanie. Ale z racji krzywego gryfu i wysoko położonych strun udało mi się jedynie wydać parę kakofonicznych dźwięków, które przestraszyły połowę ekipy. I tak poszliśmy spać.

http://i58.tinypic.com/9ao2tz.jpg

Sobota, 23 maja 2015
Na pożegnanie dostaliśmy pyszną jajecznicę na kiełbasie i gorącą herbatę. Do Krakowa jechaliśmy już najkrótszą i najszybszą drogą krajową. Akurat od dwóch dni obowiązywał przepis o odbieraniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50km/h w terenie zabudowanym. Nie wiedziałem o tym, ale na szczęście nie trafiła się nam na drodze żadna kontrola w przeciągu tego tygodnia.

Dotarliśmy do Krakowa koło godziny 14:00, w sam raz na urodziny kolegi, na których obiecaliśmy się pojawić. Ale to już inna historia.

http://i57.tinypic.com/28mkzyr.jpg

Podsumowanie
Nigdy wcześniej nie podróżowałem zbytnio po Polsce. Okazało się, że Polska jest krajem różnorodnym i - co tu dużo mówić - pięknym. Nie mamy może ogromnych wodospadów, monumentalnych formacji skalnych czy gorącego morza jak inne kraje europejskie. Ale Polska jest krajem pięknym dzięki swojej prostej naturze i nieskomplikowanemu krajobrazowi, który jednak potrafi chwycić za serce i sprawić, że będzie się chciało do tej Polski wracać. Również ludzie, których spotkaliśmy na swojej drodze byli bardzo przyjaźni, nie wpisywali się jakoś w ten polski stereotyp. Ale może jest to przywilej ludzi podróżujących, że ludzie zawsze się względem nich bardziej starają?

Nie udało się nam zrealizować wszystkich zakładanych tras. Ale to dobrze, bo będziemy mieli pretekst, aby na nie wrócić. Na pierwszy ogień na pewno pójdą Bieszczady, duża i mała pętla i dokowanie w Bieszczadzkiej Przystani Motocyklowej.

Przeróbka kanapy to był świetny pomysł, ani razu nie bolał mnie tyłek podczas naszej podróży.
Bagaże trzymają się bez zarzutu i zdają egzamin. Jesteśmy w stanie zapakować się na wyprawę w dwie sakwy i tankbaga, co jest mi bardzo na rękę. Nie lubię taszczyć ze sobą masy niepotrzebnych rzeczy.
Emblematy już zążyłem uzupełnić. Dzięki Pałasz za taśmę!
W 8 dni przejechaliśmy 2900km. Zephyr wypił w tym czasie 2L oleju. Ciągle jeździ na świeżym, nie ma kiedy się zużyć.


Bo motocykl to pierwotna magia, siła zakutego w żelazo Templariusza z poszczerbionym mieczem, na zbryzganym krwią, czarnym, słaniającym się na nogach koniu. (http://http-riderblog-pl-in.riderblog.pl/)

Offline

 

#3 2015-06-11 14:58:32

 PalaszD

Platynowy Zlotowicz                      Administrator

1040198
Call me!
Skąd: Września
Zarejestrowany: 2012-03-01
Posty: 6035
Punktów :   39 
Motocykl: ZR1100, GTR1400, Ogar200
WWW

Re: Objazd wokół Polski

Takie wyprawy czyta się wspaniale!!
Super opis okraszony analogowymi fotami ma swój klimat
czytało sie świetnie człowiek czuje jakby tam był obecny
Trasa zajebista, odległość imponująca


Kawasaki Zephyr - jedyny słuszny

Offline

 

#4 2015-06-11 16:11:46

 Pająk

Użytkownik

Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2013-03-13
Posty: 140
Punktów :   
Motocykl: Różne
WWW

Re: Objazd wokół Polski

Fajnie, fajnie.
My w zeszłym roku robiliśmy objazd Polski. Ok 3500km na bobberach w 14 dni.
Pozwolę sobie wkleić dwa klipy

https://www.youtube.com/watch?v=8mQcdq9_ygk

https://www.youtube.com/watch?v=I7rxsF5Jr_c

Offline

 

#5 2015-06-11 19:46:30

 mar33cki

Srebrny Zlotowicz                       Administrator

Skąd: Oleśnica
Zarejestrowany: 2012-09-05
Posty: 1919
Punktów :   15 
Motocykl: ZR7

Re: Objazd wokół Polski

Świetny wyjazd, aż nabrałem ochoty na podobną wyprawę
Dawno już nie oglądałem fot z analoga a jeszcze dawniej nie wywołałem żadnego filmu... a Zenit i Zorka się kurzą w szufladzie...


1. Nie jeździć szybciej od swojego Anioła Stróża!!!
2. Uważać na samobójczo podlatujące ptactwo...
3. Tyle razy kontrolowanie i własnochętnie wsiąść i zsiąść z moto...
aktualny stan Mustanga

Offline

 

#6 2015-06-11 21:55:48

 woj191

Srebrny Zlotowicz

Skąd: Zabrze
Zarejestrowany: 2013-07-01
Posty: 554
Punktów :   
Motocykl: ZRX 1200 BlueRex

Re: Objazd wokół Polski

Super relacja i trasa.Gratuluję takiego wytrzymałego "plecaczka"


Nowe motocykle są piękne.
Ale tylko stare mają duszę....

Offline

 

#7 2015-06-11 23:43:44

 PalaszD

Platynowy Zlotowicz                      Administrator

1040198
Call me!
Skąd: Września
Zarejestrowany: 2012-03-01
Posty: 6035
Punktów :   39 
Motocykl: ZR1100, GTR1400, Ogar200
WWW

Re: Objazd wokół Polski

Pająk - Wasza wyprawa też mega zajebista jak się ogląda te filmiki, to od razu jakoś tak lepiej


Kawasaki Zephyr - jedyny słuszny

Offline

 

#8 2015-06-15 21:40:11

 5eba

Platynowy Zlotowicz                      Administrator

Skąd: Grajewo/Podlasie
Zarejestrowany: 2010-11-11
Posty: 1587
Punktów :   
Motocykl: 1100 '93

Re: Objazd wokół Polski

fajna traska. przejezdzaliscie pewnie przez Suchowolę ( z Augustowa do Białegostoku). Wg Polski to geograficzny środek Europy, ale co kraj to ma swój środek
chyba nawet czyms to miejsce oznaczyli.


Zephyr, forum, fajni ludzie - tak niewiele do pasji.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.gothic-game.pun.pl tablica .pl zywiec bezpiecznik pompy paliwa bmw e36 www.twilightsaga.pun.pl przygotowanie podłoża w akwarium