Doprałem ciuchy po wyjeździe. Termiki i motocyklówkę. Opłukałem Zepha. Zaczęło lać. Uważam wyjazd za skończony. Mikro zlot za udany. Panda leżał. Permanentnie.
rafi068 napisał:
Pięknie tam. To był dobrze spędzony czas. Zazdroszczę
Było przyjechać. Bliżej jak Rumunia.
Pudelski7 napisał:
Fot mało bo nie było Pałasza ;p
byłem tylko na chwilę ale już dawno się tak dobrze nie bawiłem.
Taaa. Szukanie akumulatora na zapadłej łemkowskiej, pogranicznej wiosce jest cudne.
Ja jeżdżę dla wrażeń, a nie dla fot i lansu.
Panda napisał:
Poza tym jak sfotografować wiewiórkę/kunę/jeża w czasie jazdy przez pikne szutry w środku lasu?
Miejscówkę Yamo znalazł wybitnie znakomitą. Drogi do pojeżdżenia też. Trzeba tam wrócić.
Tak to kolejny wyjazd na którym brakuje mi możliwości zrobienia zdjęcia w tym momencie i tylko w tym. Z tym klimatem i oświetleniem. Miejsce o tyle fajne, że zdeptane i rozreklamowane dużo mniej jak ciasnawe już Bieszczady. O czym przekonaliśmy się przez wcześniejsze dwa dni z Irish w Cisnej.
Offline
Z tymi fotami Yama to było ironiczne.
Bieszczady się niestety kurczą, nie ma już tam tego klimatu który można było poczuć jeszcze 10 czy 5 lat temu. Zostało jeszcze kilka miejsc ale z roku na rok jest ich coraz mniej.
Ja stwierdziłem że w Bieszczady już teraz tylko i wyłącznie poza sezonem. No i to nad czym najbardziej ubolewam "schody na szlakach" które są budowane dzięki Karynom i Sebixom o IQ pantofelka którzy sie wybierają w góry w klapkach a potem skarzą par za nieprzystosowanie szlaku do ich tępawego postrzegania rzeczywistości, bo sobie skręcili nogę na przykład.
Offline
Podkurwiłem wyjazdem kolegę.
TADAM.
Tam gdzie dały radę Zephyry Varadero poległo
http://africatwin.com.pl/showthread.php?t=36162
Offline